kontakt       forum       szukaj       start    
Aktualności
Co gdzie kiedy
Kalendarium
Konferencje
Dokumenty
W mediach
Fotogalerie
Jak robią to inni
Linki
02.10.2010  
Tracimy pieniądze stojąc w korkach

- Ile pieniędzy tracimy w korkach? - Czy dojeżdżając do Krakowa, nie lepiej przesiąść się z samochodu do pojazdów komunikacji zbiorowej? Odpowiedzi na te pytania poszukamy, podróżując do centrum naszego miasta najważniejszymi trasami dojazdowymi.

Jak twierdzą specjaliści na koszt podróży składają się rozmaite elementy. Według wyliczeń zasadniczą część stanowią pieniądze, które musimy wydać w związku z eksploatacją pojazdu oraz czasem podróży. - Koszt eksploatacji samochodu osobowego to około 1,2 zł za każdy przejechany kilometr. Jadąc komunikacją zbiorową, wydajemy jednorazowo 2,5 zł, jeżeli posiadamy bilet okresowy, to może to być nawet tylko około 1,5 zł. Natomiast koszt czasu spędzanego w podróży jakimkolwiek pojazdem można skalkulować na około 28 zł/godzinę - tłumaczy dr Marek Bauer, specjalista w dziedzinie transportu zbiorowego. Jak dodaje, gdyby miejska komunikacja korzystała tylko z wydzielonych torowisk i pasów ruchu, nie tylko udałoby się zwiększyć prędkość przejazdu, ale i znacząco obniżyć koszty przemieszczania się pasażerów po mieście.

Wczoraj przekonaliśmy się o tym, jadąc samochodem i autobusem z Michałowic do Krakowa. W tym "wyścigu" autobus był bez szans. Jeśli wybierze się ofertę MPK, ma się do dyspozycji tylko dwie linie: 260 oraz 277. Kursy są jednak bardzo rzadkie, a godziny kursowania tak ustawione, że mieszkańcy mają do dyspozycji zaledwie jeden autobus na godzinę. Jeżeli nie znamy więc rozkładu jazdy, to jesteśmy skazani na długie wyczekiwanie na pojazd na przystanku. W chłodne jesienne albo zimowe dni to koszmar. Można wsiąść więc do busu. W nim jednak możemy przeżyć kolejny koszmar, bowiem busy często są przeładowane. Największy koszmar jest jednak na drodze dojazdowej. Wczoraj po godz. 8 korek zaczynał się już przed znakiem z napisem "Kraków". Za nim samochody stały w ogromnym korku niemal na całej al. 29 Listopada. Problem rozwiązałoby jej rozszerzenie wraz z wjazdem do Krakowa od strony Warszawy. Na razie wąska, dwupasmowa jezdnia bardziej kojarzy się z dojazdem na prowincję, a nie do metropolii.

Jadąc samochodem, znaleźliśmy objazd przez Zielonki. Dzięki niemu właściwie bez stania w korkach, byliśmy pod redakcją "Dziennika Polskiego" po 45 minutach jazdy. Przejazd autobusem, a później tramwajem zajął ponad 1,5 godziny.

Komunikacja zbiorowa na trasie Michałowice - Kraków mogłaby wygrywać z samochodem, gdyby jeździła po bezkolizyjnej trasie, a to może zapewnić tramwaj z wydzielonym torowiskiem, osobny pas dla autobusów, albo kolej aglomeracyjna. Na takie rozwiązania mieszkańcy Krakowa i okolicznych miejscowości muszą jednak długo czekać. O inwestycjach, które mogłyby poprawić sytuację, napiszemy jutro.

Piotr Tymczak, Marcin Warszawski
Dziennik Polski
2010-10-02

wstecz
  DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Treść komentarza
Twój podpis
Kod antyspamowy
 



             Strona o Krakowskiej Komunikacji Podziemnej    
poleć znajomemu